Czas

Listopad 2017
P W Ś C P S N
« paź    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 64001
  • Dzisiaj wizyt: 8
  • Wszystkich komentarzy: 37

Plaża w budowie? A jednak możliwe

Hotel Elba Sara do duży, dobrze położony hotel w pobliżu Caleta de Fuste. Prawie przy samej plaży, wystarczy przejść kawałek deptakiem i już jest się na plaży. Obecnie, czyli grudzień 2016 nie jest to takie oczywiste, bo plaża jest w budowie i to dosłownie. Postawiono ogrodzenie, pracuje tam ciężki sprzęt i nawożony jest biały piasek przywożony wprost z Sahary. Jest wprawdzie wydzielony kawałek publicznej plaży, z którego można skorzystać ale słychać hałasy z budowy. Hotel jest ostatnim hotelem przy promenadzie, więc spacer promenadą, nowowybudowaną możliwy jest tylko w jedną stronę, w kierunku miasteczka Caleta de Fuste, ok. 15 min. spacerkiem. Przy samej marinie też rozbudowywana jest plaża.

DSC_0513

W sąsiedztwie hotelu znajduje się centrum handlowe, nawet nieźle zaopatrzone Atlantico, hotel Elba Carlota i hotel Sheraton. Hotel Elba Sara nie należy do nowych ale nic w nim nie brakuje, obsługa jest bardzo miła, pokoje są codziennie sprzątane, wymieniane są ręczniki, a co trzy dni pościel. W pokoju jest czajnik, herbata i kawa do wyboru, jako niespodzianka codziennie zostawiane są dla gości słodycze. Forma all jest bardzo bogata, na śniadanie mnóstwo jedzenia, codziennie świeżo wyciskane soki, obfite obiady i jeszcze obfitsze kolacje. Woda mineralna na każdym kroku, bary dobrze zaopatrzone i nikt nie będzie chodził głodny, wręcz przeciwnie. Według mnie jest mały minus, a mianowicie na śniadaniu stoły nie są przykryte obrusami. A w barze przy recepcji do stolików można się przykleić. Trochę z czystością na bakier. Nie piszę tu o naczyniach, raczej o stolikach, kanapach i krzesłach. Szyby w oknach też nie wyglądają dobrze, są to oczywiście drobiazgi ale jednak trochę razi. Jeszcze jeden minus to muchy przy basenie i na plaży, jest ich całe chmary, trudno się odgonić. Nigdy nie spotkałam się z tym problemem na Wyspach Kanaryjskich więc nie wiem skąd tam akurat wzięły. Poza tym jest ok. Za jakiś czas jak wszystko zostanie zrobione wokół hotelu, będzie tam naprawdę ładnie i będzie gdzie spacerować podziwiając ocean.

DSC_0512

 

Turystyka po polsku czyli jak oskubać turystę

Jeszcze mamy ładną pogodę, co tu siedzieć w domu, trzeba gdzieś pojechać, przespacerować się, powdychać świeżego powietrza, a nie za bardzo się namęczyć, bo człowiek cały tydzień przy biurku, to kondycja słaba. Pierwszy pomysł Zakopane, ale po drodze stwierdzamy, że dawno nie byliśmy nad Morskim Okiem to jedziemy. Korek zaczął się już za Nowym Targiem, ale cóż, jakoś trzeba wytrzymać. Udało dojechać się do skrętu na Łysą Polanę myślę, nie jest źle jeszcze chwila i jesteśmy na miejscu, ale nic bardziej mylnego, dojechaliśmy do Bukowiny Tatrzańskiej a tu na rondzie Policja i dalej nie wpuszcza, podobno nie ma miejsc parkingowych. Zostawiamy auto na parkingu płatnym, przy drodze nie strzeżonym za jedyne 20 złotych i na dół do Palenicy. Drogą z góry szło się nie najgorzej, po drodze było dużo wolnych parkingów i auta wyjeżdżały ale po co ułatwiać turystom, przyjechali, niech idą, to co, że 15 km. Stały wprawdzie busy, które podwoziły za 10 zł, ale jak byli tak nachalni, że nie daliśmy się namówić. Jak doszliśmy do Palenicy to już miałam trochę dość, a tu jeszcze 8 km do celu, no chyba, że konikiem za 50 zł za łebka. Wchodzimy do parku, bilet 10 zł. Dzielnie idziemy, pogoda dopisuje, mnóstwo ludzi ale przyjemnie się idzie. Po drodze ani jednego kosza, wiadomo Park Narodowy, lepiej jak zostają papierki na drodze. Dochodzimy do pierwszych toalet, jak to na kraj nasz przystało – brud i smród, po co sprzątać, przecież turysta i tak skorzysta, bo co miałby innego  począć.

Dochodzimy wreszcie do celu, po 23 km, marzę tylko o tym aby usiąść i napić się dobrej kawy, ale i to pozostaje w marzeniach, bo to tylko schronisko, więc z dobrej kawy nici, a i miejsca nie aby usiąść. Siadamy na trawie i podziwiamy piękne góry, bo na takie widoki to tam można liczyć. Zmęczeni, nasyceni widokami wracamy, 8 km przed nami, już zaczynam się martwić jak dojdę do pozostawionego samochodu w Bukowinie. Zupełnie niepotrzebnie się martwiłam, transport był po 10 zł, bez biletu, bez potwierdzenia ale wiadomo Góral dudki zarabia a turysta płaci taka to nasza piękna tradycja. A wystarczy tak niedaleko, bo już choćby na Słowacji a inny świat i inne obyczaje.

Jeszcze kilka minut a samolot nie mógłby wystartować

Wracając z urlopu na Zakynthos samolot miał dość duże opóźnienie, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego ale czas do odlotu był ograniczony. Od marca do końca sierpnia w okolicach Laganas, Keri i Gerakas obowiązują pewne zakazy, których należałoby przestrzegać.  Zostały one stworzone specjalnie aby chronić zagrożony gatunek żółwia morskiego Caretta Caretta. Do zakazu wchodzi między innymi zakaz startowania i lądowania samolotów od godziny 22.oo  do godzin rannych. Oznacza to, że w tych godzinach lotnisko jest zamknięte dla turystów. Samolot w końcu przyleciał i dosłownie w niecałe pół godziny został rozładowany i przyjęto pasażerów na powrót do PL. Kilka minut przed 22.00 wystartował. Tym razem się udało ale zagrożenie spędzenia nocy w hali odlotów było blisko.

W regulaminie rezerwatu wprowadzono też inne ograniczenia, plaże objęte ochroną zamykane są dla turystów po zmroku, zabrania się wbijania w piasek parasoli, pozostawiania śmieci a w szczególności woreczków foliowych, które mylą się żółwiom z meduzami,którymi się odżywiają, nie należy używać mocnych świateł w nocy w pobliżu plaży, na plaże nie wolno wjeżdżać żadnymi pojazdami, nie wolno naruszać gniazd i miejsc oznakowanych, nie wolno używać motorówek. Caretta Caretta to gatunek zagrożony, obecnie można go spotkać tylko w obrębie basenu Morza Śródziemnego, od setek lat żółwie te żyją wokół wyspy Zakynthos  i tam się rozmnażają.  Gigantyczne samice w okolicach maja składają jaja a po 60 dniach wykluwają się z nich maleńkie żółwiki, które zaraz po wykluciu podążają do morza.  Pod żadnym pozorem nie wolno pomagać im tam dotrzeć, muszą zrobić to samodzielnie, gdyż podczas tej wędrówki wytwarzają sobie mięśnie aby mogły przetrwać w wodzie, z informacji wynika, że na 1000 urodzonych żółwi przeżywa tylko jeden lub dwa.

Na wyspie stworzono park morski aby ochronić ten gatunek, pomocą służą liczni wolontariusze, którzy chętnie przybywają z całego świata,  ale z przykrością można stwierdzić, że pewne zakazy są lekceważone zarówno przez turystów jak i właścicieli lokali, dyskotek czy pływających na południu stateczków. Warto zaapelować o ochronę tych zwierząt, bo może za kilka lat już ich tam nikt nie zobaczy.

No to gdzie na wakacje?

Kocham Wyspy Kanaryjskie, mogę tak powiedzieć i to właśnie tam dwa razy w roku wybieram się na urlop. Byłam prawie na wszystkich i to po kilka razy, dlatego często zdarza się tak, że znajomi pytają mnie gdzie jechać, którą wyspę wybrać, którą polecam z czystym sumieniem że najlepsza, i mam z tym nie lada problem. Każda z tych wysp jest inna, każda jest piękna i każda ma coś w sobie takiego co nie ma na innej. Radziłabym dobrze zastanowić się jaki mamy potrzeby, jakie wymagania i oczekiwania, co chcemy robić na urlopie no i jakim dysponujemy budżetem. Te wszystkie informację są potrzebne aby wybrać ofertę jak najlepszą dla siebie, bo to każdy sam najlepiej wie co lubi robić najbardziej. Dla mnie wybrane miejsce może być cudowne a dla kogoś innego całkowita klapa. Trzeba więc odpowiedzieć sobie na kilka pytań : czy zależy nam na pięknej piaszczystej plaży, białym piasku i turkusowym oceanie? to w tym przypadku najlepsza jest Fuerteventura, jeżeli to ma być aktywny wypoczynek, sporty wodne itp, to praktycznie na każdej wyspie są odpowiednie warunki gdyż na każdej wyspie wieją wiatry ale i w tym przypadku najlepsza będzie Fuerteventura, jeżeli szukamy wiele atrakcji, pieszych wycieczek, parków rozrywki, wypoczynek z dziećmi to pewnie najlepsza będzie Teneryfa, dla chcących się zabawić na dyskotekach, w klubach i poczuć się wyzwolonym, chociaż na czas urlopu, zrobić zakupy w markowych sklepach za niewielkie pieniądze to pewnie trzeba wybrać Gran Canarię a kto szuka spokoju, odosobnienia i nie zrazi się kapryśną pogodą to musi jechać na Gomerę. Została jeszcze Lanzarote, wyspa ognia, na której wedle legendy rządzi diabeł, można tam zobaczyć gejzery, poczuć prawie księżycowy krajobraz  ale i odpocząć na plaży. Na każdej z wysp jest doskonała baza hotelowa z różnymi opcjami wyżywienia i z doskonałymi hotelami, które umilą pobyt i zaspokoją pewnie wszystkie potrzeby.

Teguise Market – lokalna ciekawostka

Teguise to niewielka miejscowość w górach, która pewnie nie różni się wiele od innym wiosek na Lanzarote, są tam charakterystyczne białe domki i niewielki rynek z XVI wiecznym kościółkiem Nuestra Seniora de Guadelupe.  Należy jednak pamiętać, że jest to pierwsze miasto założone na Wyspach Kanaryjskich. W malutkich uliczkach znajdują się liczne sklepy z wyrobami rękodzielniczymi i urokliwe knajpki. Nazwa miejscowości pochodzi od imienia żony zdobywcy Juana Bethencourta.

W każdą niedzielę, między godziną 9.00 a 14.00 starówka miasta zamienia się w barwny, niepowtarzalny targ, na którym można kupić niemal wszystko : rękodzieło, tradycyjne, lokalne przysmaki, wyroby z pozostałych Wysp Kanaryjskich jak również atrakcyjne pamiątki z Afryki i Peru. Sprzedawcy są przygotowani na tłumy ludzi ale i chętnie częstują serami, miodem czy wyrobami z papryki i oliwek. Przewijając się niezliczonymi uliczkami można obejrzeć występy lokalnych grup folklorystycznych, zrobić sobie fotkę z osiołkiem lub rozbrykaną kózką.

Do Tequise można oczywiście dojechać samochodem, ale kursują tam specjalne linie autobusowe Tequise Market nr 11 z Costa Tequise lub nr 12 z Puerto del Carmen (bilet w jedną stronę ok. 2,70 Euro). Miłą niespodzianką jest to, że autobusy podjeżdżają pod sam targ i do 14.00 odwożą turystów z powrotem. W momencie kiedy jest bardzo dużo ludzi i kierowca nie może już nikogo zabrać, podjeżdża kolejny autobus i zabiera następnych, bez żadnej zwłoki i czekania. Na miejscu jest dyspozytor ruchu, który o to dba.

RIU Paraiso Lanzarote – kawałek raju w raju

Hotel Riu Paraiso Lanzarote to rewelacyjny hotel położony na Playa de los Pocillos. Najpiękniejszej, najszerszej  i najchętniej odwiedzanej plaży przez turystów. Dużym atutem tego położenia jest niedaleka odległość od lotniska – transfer trwa tylko 10 min., blisko do kawiarenek i restauracji,przystanku autobusowego i promenady, która ciągnie się wzdłuż oceanu, oznacza to, że spacerkiem, można dojść do stolicy Arrecife (ok. 10 km).

Spacerując w stronę północną w 15 min. dochodzimy do lotniska, gdzie co kilkanaście sekund startują i lądują samoloty dosłownie nad naszymi głowami, to dość ciekawe doświadczenie dla miłośników takiej atrakcji.

Riu Paraiso

Riu Paraiso

To nowoczesny hotel, funkcjonalny i doskonale zagospodarowany. Posiada 500 pokoi i 100 apartamentów położonych w pięknym ogrodzie. Na terenie hotelu są 4 baseny z wodą słodką,  2 restauracje, bar z przekąskami przy basenie, restauracja tematyczna przy basenie i taras słoneczny a do dyspozycji gości dużo leżaków.W jednym z basenów jest bar, dla gości, którzy nie mają zamiaru wychodzić z wody.

Riu Paraiso Lanzarote

Riu Paraiso Lanzarote

W hotelu obowiązuje noszenie bransoletek. Jak to bywa w sieci Riu, oferowana jest bardzo bogata i różnorodna oferta All, często są owoce morza, fontanny z czekolady i doskonałe miejscowe sery.

Riu Paraiso Lanzarote

Bardzo miłą atrakcją są w ogrodzie latające zielone papugi.

 

Numer 1 wśród stolic Wysp Kanaryjskich – Las Palmas

Kto wybiera się na Gran Canarię nie może pominąć odwiedzenia stolicy wyspy Las Palmas. Jest to moim zdaniem najpiękniejsze miasto Wysp Kanaryjskich i ma na pewno najpiękniejszą architekturę i najdłuższą plażę miejską Playa de las Canteras.

Las Palmas 1

Kto chce zwiedzać Las Palmas z okna autobusu to może to uczynić, bo po mieście kursuje specjalny autobus, który zawozi turystów do najciekawszych miejsc. Jeżeli samemu chcemy odkrywać to miejsce to należy pamiętać o dwóch najstarszych dzielnicach – Vegueta i Triana, których historia sięga 1478 roku. Najważniejszym miejscem jest Plac św. Anny i Katedra Santa Ana.

katedra 2Charakterystyczną rzeczą na placu przed Katedrą są rzeźby ośmiu psów wykonane z brązu. Posągi te nawiązują do nazwy Gran Canaria – wyspa psów. Ciekawym pomysłem na pamiątkę z Las Palmas są miniaturki owych psów, dostępne w wielu sklepach z pamiątkami.

katedraW Las Palmas każdy znajdzie coś dla siebie, można pójść do muzeum, podążyć śladami Krzysztofa Kolumba, odwiedzić ulicę handlową z dużą ilością markowych sklepów lub pójść na plażę.

Las Palmas 2Las Palmas

 

Dziecko na nartach

Czasami trzeba wyjść spod palmy i rozprostować kości. Najlepszą metodą na to jest jazda na nartach. I tak w ostatni weekend wybrałam się na Rohacze aby aktywnie spędzić czas na mojej ulubionej górze. Pogoda była idealna, pięknie świeciło słońce a do tego było przyjemnie ciepło. Stok jak zwykle był przygotowany bez zarzutu, więc zapowiadał się cudowny dzień. Ale jak to zwykle bywa, pewne zdarzenie zwróciło moją uwagę na pewne dziecko. Chłopczyk miał ok. 4-5 lat i wyglądało to tak jakby jeździł bez opieki.

Stok, na którym jeździłam nie należy do najtrudniejszych, ale dla małych dzieci to raczej się nie nadaje. W pewnym momencie ów chłopczyk rozwinął dość dużą prędkość i najechał mi na narty, nic się nie stało, bo jechałam dość wolno, więc bez problemu się zatrzymałam a on ledwo utrzymał równowagę ale pojechał dalej. Patrzyłam czy jakaś dorosła osoba za nim jedzie ale niestety nikogo nie było w jego pobliżu. Jadąc dalej, widzę jak mały wpadł na następną kobietę, która niestety się przewróciła. Chłopczyk też się przewrócił ale szybko wstał i pojechał dalej. Na ostatnie, dość stromej ściance, gdzie był sam lód i muldy mały nie umiał się zatrzymać, narty pociągnęły go a wpadając na muldę, wyrzuciło go do góry. Przewrócił się, narty się wypięły i musiał nieźle walnąć bo wrzeszczał i ciężko szło mu wstawanie, ale przynajmniej znalazł się tatuś, który jeszcze był dość daleko, żeby od razu synowi pomóc.

Szkoda, że niektórzy rodzice są tak bezmyślni, nie mają wyobraźni i nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie może się przydarzyć. Wydaje im się, że dziecko przepychające się między ludźmi w kolejce do wyciągu, świetnie sobie poradzi w życiu, a jadąc z góry „na krechę” podnosi niezaspokojone ego swojego rodzica.

Firgas dla ciekawskich

Podróżując po Gran Canarii nie można pominąć maleńkiej, ale jakże urokliwej miejscowości Firgas, która nie jest tak powszechnie odwiedzana jak na przykład Arucas, a szkoda bo warto tam zajrzeć. Główną atrakcją miasteczka jest Paseo de  Canarias, aleja wzdłuż, której znajduje się ceramiczna mapa Wysp Kanaryjskich, Gran Canarii a powyżej kaskadowa fontanna ze spływającą wartko wodą. Po obu stronach fontanny umieszczono ceramiczne, niezwykle kolorowe ławki, nad którymi umieszczono herby wszystkich gmin wyspy.

Firgas

Roque Nublo – wizytówka Gran Canarii

Zwiedzając góry Gran Canarii nie możemy pominąć Tejedy, maleńkiej urokliwej wioski położonej pomiędzy dwoma charakterystycznymi monolitami Roque Bentayga i Roque Nublo. Białe domy z pomarańczowymi dachami malowniczo prezentują się na tle zielonych gór. W lutym dodatkową atrakcją dla turystów zwiedzających Tejedę jest obchodzone Święto Kwitnącego Migdałowca – symbolu tego miasteczka.

Tejeda

Nowy obraz 1

Jadąc dalej w górę docieramy do Roque Nublo – miejsca magicznego, znajduje się tam widoczny z całej wyspy 70-cio metrowy monolit. Przy wejściu do parku można zostawić samochód a potem udać się szlakiem na samą górę. Droga nie jest trudna, idąc widziałam turystów idących w japonkach, ale tego nie polecam :) ale nawet z dziećmi można w ok. godzinę  dojść na szczyt. trzeba jednak liczyć się z tym, że powietrze jest tam bardzo suche i gorące, co trochę utrudnia oddychanie.  Widoki na górze zachwycają, przy dobrej pogodzie dokładnie widać Teneryfę i Teide.